Niemożliwe nie istnieje- czyli chwila refleksji na temat urodzin i nowego roku.

Jako, że dzień moich urodzin chcąc nie chcąc łączy się z końcem roku, podsumowanie i przemyślenia z upływającego roku są praktycznie te same. Dużym ułatwieniem są dla mnie życzenia od Was, bo to czego mi życzycie nierozerwalnie wiąże się z tym co robię i czym żyję.

Miniony rok był rokiem złym. Nie ma co ukrywać. Bilans jest zdecydowanie ujemny. Tyle przykrych, złych, i przytłaczających rzeczy ile się wydarzyło w moim świecie i w świecie mnie bezpośrednio otaczającym, że naprawdę cieszę się, że ten rok nareszcie się kończy. I to by było na tyle z marudzenia. Bo nie ma co tego roztrząsać. Super, że oprócz tych złych rzeczy były także dobre. Choć było ich mniej, to bardzo cieszę się, że były. „Zło dobrem zwyciężaj”- mówili. I w tym właśnie jest metoda. Były osoby, które zawiodły mnie na całej linii. Co z tego, że finalnie i tak wyszło na moje? Nie. Nie cieszę się, że znowu miałam racje. Nie lubię jej mieć. Skąd wiedziałam? Szósty zmysł. Kropka. Były osoby, po których spodziewałam się więcej… więcej zdecydowania, odwagi, fantazji, marzeń. „Bo czasem wystarczy zrobić krok w przód, w nieznane. I założyć, że będzie wspaniale.” Życie mamy jedno. I ten upływający rok uświadomił mi, jak ważny jest każdy dzień. Co rano powinniśmy wstawać z radością, chęcią do działania i siłą do realizacji marzeń. Powinniśmy chodzić do pracy, którą lubimy. Robić to co sprawia nam radość. Otaczać się osobami, z którymi można konie kraść. I choć każdemu zdarzają się dni, gdy nic się nie chce, i wszystko jest na nie- powinniśmy mieć „coś” co nas uskrzydli. Złe emocje gromadzą się kropelka po kropelce. A zauważamy to dopiero, gdy już wszystko się przelewa, gdy nasz wczorajszy dobry humor zalewa fala złości, frustracji i poczucia bezsensowności. Miejmy siłę, by umieć to pokonać. Najlepiej byłoby do tych momentów w ogóle nie dopuszczać, ale każdy wie, że w dzisiejszym świecie, gdzie czas tak szybko goni, dużo dzieje się obok i pomimo nas. Znajdźmy czas na relaks. Odstresowanie. Rower? Basen? Super! Zmęczenie fizyczne powoduje wypływ endorfin, które wypełniają nasz ośrodek przyjemności, i nagle wszystko staje się różowe. No dobra, kolorowe ;) Mimo wszystko, a może przede wszystkim, pojawiły się też osoby, które wpuściłam w moją prywatną przestrzeń. Za takie osoby oddam bardzo wiele, a zrobię dla nich wszystko. I to jest moje bogactwo i tegoroczne, emocjonalne, małe wielkie zwycięstwo.

Takim moim lekarstwem na całe zło tego świata stało się bieganie. Jedni wiedzą, inni nie, że sport jest w moim życiu praktycznie od zawsze, tylko pod różnymi postaciami. Potrzebowałam czegoś by porządnie się zmęczyć, i co zajmie mi tyle czasu ile akurat mam do dyspozycji. Padło na bieganie. Bieganie, które stało się częścią mnie. Rezultaty może nie są wspaniałe. Ale liczba przebiegniętych w tym roku kilometrów nie pozostawia złudzeń, że przede mną sporo pracy. Mam do czego dążyć, i nad czym pracować.

Jeszcze wczoraj zastanawiałam się, czy nie wyłączyć na FB udostępnienia mojej daty urodzenia. Pomyślałam, że zasypią mnie życzenia także od osób, z którymi kontakt urwało życie. I, że w sumie nie wiem czy chce jakoś celebrować, bądź co bądź publicznie, ten dzień. Ale za chwile przyszła refleksja, że może właśnie tego na koniec tego roku potrzebuje. Dobrych słów od osób, które mimo braku codziennego kontaktu, mają ochotę mnie nimi obdarować.

Tak na szybko doliczyłam się około 60 osób, które znalazły chwilę, by napisać choć krótkie „sto lat”. I za to Wam wszystkim dziękuję!

Dziękuję, za każde „Sto lat!”, za życzenia zdrowia- bo ono jest najważniejsze. Wszystko inne jest do zrobienia, do osiągnięcia. Wszystkie marzenia są do spełnienia, bo marzenia to nic innego jak cele, które wydają nam się nieosiągalne. A dla mnie rzeczy niemożliwe nie istnieją. Realizacja niektórych, jest tylko odłożona w czasie.

Korony Maratonów- tak, tak, ale Ziemi! WWM! Berlin, Tokio, Chicago, Boston, Londyn i Nowy Jork. Na początek Berlin- już we wrześniu ;) A reszta się zobaczy :)

Ale najbardziej cieszą mnie życzenia od osób, które wydawałoby się wcale nie mają obowiązku pamiętać o tym, że ten dzień to moje małe święto, bo same mają na głowie masę swoich problemów.

To wszystko co się dziś wydarzyło (a właściwie już wczoraj), skłoniło mnie do napisania tych kilku słów publicznie. Bo może na co dzień jestem za bardzo zabiegana, by powiedzieć to każdemu z osobna, a czas leci tak szybko, że właśnie kończy się kolejny rok. Dziękuję tym, którzy zawsze mieli dla mnie dobre słowo, jak i tym, którzy starali się mnie zdemotywować do działania. Bo choć czasem nie od razu coś się udaje, to „nigdy nie przegrasz, dopóki nie przestaniesz próbować.”

Noworoczne postanowienia? Czemu nie?! :)

Tysiące kilometrów- w podróży, jak i na treningu. Masa uśmiechu. Więcej wiary w siebie. I… no właśnie nie wiem… muszę wymyślić coś wyjątkowego- w końcu to ostatnia „dwójka” z przodu ;)

image

Ok. Zostawiam Was z tymi kilkoma słowami. A ja odliczam już dni do ucieczki :) Uciekam od zimy. Bo mimo, że w zimie urodzona, to kocham słońce i upały. Przede mną do pokonania 11 tysięcy km, by naładować baterie i potrenować na wysokości 1400 m. n. p. m. Marzenie? Ależ skąd! Każdy cel można osiągnąć! Wszystko kwestia jak bardzo tego chcemy :) Niemożliwe, po prostu nie istnieje! :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>